ENERGYLANDIA ZATOR – EKSTREMALNY PARK ROZRYWKI

Energylandia Zator Aztec Swing

Energylandia Zator reklamuje się jako największy park rozrywki w Polsce. Powstała dopiero dwa lata temu, w tym roku udało mi się ją odwiedzić. Czy warto? Dowiecie się z tej relacji.

Jest ostatni dzień wakacji. Pogoda piękna, środek tygodnia, spontanicznie postanawiamy osłodzić dzieciom koniec „laby” i zafundować niezapomniane przeżycia w ekstremalnym parku rozrywki – jedziemy do rodzinnego parku Energylandia Zator.

Wyruszamy wcześnie rano samochodem, chcemy być zaraz po otwarciu parku, aby uniknąć długich kolejek. Pomimo krótkiej trasy i nawigacji, trochę błądzimy (objazdy) i docieramy na miejsce około 10.30. Parking jest wielki, ale jedną trzecią okupują już samochody. I wciąż napływają kolejni spragnieni emocji ludzie.

energylandia zator

Strefa familijna

Kas jest kilka, do każdej kolejki, ale przesuwają się dosyć sprawnie. Wchodzimy do środka i dzieci prowadzą nas do najbliższego rollercoastera. Trudno powiedzieć prowadzą, biegną i krzyczą, bardzo podekscytowane. Chcemy zacząć od czegoś łagodnego, idealny na początek wydaje się Rollercoaster Energuś. Niestety, kolejki są spore pomimo wczesnej pory, więc odpuszczamy. Stajemy w następnej kolejce do innego rollercoastera o wdzięcznej nazwie RMF Dragon.

Jest to tzw. „Inverted Coaster”, czyli kolejka odwrócona, co oznacza, że wagoniki są podwieszane, a nogi nie mają oparcia. Rollercoaster robi dwie rundy, największe wrażenie wywołuje sam początek, czyli zjazd w dół.

Strefa ekstremalna

Po tej rozgrzewce, opuszczamy strefę familijną i wkraczamy w strefę ekstremalną. Kierujemy się do nowo otwartego rollercoastera Formuła 1. Jak nazwa wskazuje nawiązuje on do słynnego wyścigu samochodowego. Tonacja kolorystyczna utrzymana jest w czerwieni, czerni i bieli + biało-czarna drobna szachownica. Obsługa natomiast przypomina obsługę techniczną przy rajdzie wyścigowym. Przy starcie efekt dodatkowo potęguje wytwarzany sztucznie dym, z jego kłębów wyjeżdżają wagoniki.

energylandia zator formula 1 f1

W informacji parku Energylandia Zator czytamy, że przyśpieszenie początkowe jest dwukrotnie większe niż w bolidzie Formuły 1, co przekłada się na osiągnięcie 100 km/h w ciągu 1,2 sekundy. Średnia prędkość rollercoastera to 80 km/h, a odczuwalne przeciążenia osiągają poziom 4 g.
Ta kolejka górska jest najnowocześniejszą tego typu konstrukcją w Europie Środkowej! Co więcej Rollercoaster Formuła 1 jest urządzeniem o najwyższych parametrach bezpieczeństwa.

energylandia zator formula 1 f1

Niestety nie wszystkim takie ekstremalne prędkości dobrze służą, kiedy stoimy w kolejce czas oczekiwania wydłuża się, ekipa sprzątająca musi czyścić jedno z siedzeń.

Aztec Swing

W celu złapania wytchnienia po ekstremalnych prędkościach i przeciążeniach udajemy się na bardzo ciekawą atrakcję nazwaną Aztec Swing.

energylandia zator aztec swing

Jest to gigantyczna huśtawka-wahadło, kręcąca się dookoła własnej osi i wzdłuż ruchu wahadła. Robi naprawdę niesamowite wrażenie. Naraz może pomieścić całkiem sporo osób, więc kolejka przesuwa się sprawnie. Czas trwania tej atrakcji jest dość długi, wahadło musi się solidnie rozbujać, a pod koniec zwolnić.

energylandia zator aztec swing

Po przeciwnej stronie Aztec Swing umieszczono 40 metrową wieżę Tsunami Dropper, tę jednak pomijamy, gdyż podobne urządzenia znamy z innych parków.

Rollercoaster Mayan

Docieramy w końcu do głównej atrakcji parku Energylandia Zator – rollercoastera Mayan. Na ulotce czytamy, iż przeciążenia jakim zostaniemy poddani będą bliskie 5g i podobne do tych, odczuwanych przez pilotów myśliwca F16. Prędkość to prawie 80 km/h, a wysokość 33 metry, te informację budzą w nas respekt.

energylandia zator rollercoaster mayan

Stajemy grzecznie w kolejce i słuchamy pisków i wrzasków jadących właśnie osób. Teraz nastąpiło przesilenie odwiedzających, alejki są zatłoczone, a kolejki znacznie się wydłużyły.

W celu lepszego wykorzystania czasu postanawiamy podzielić się na dwie grupy. Pierwsza czeka dalej w kolejce do rollercoastera Mayan, a druga wraz z dziećmi próbuje zaliczyć w międzyczasie inną atrakcję – Apocalipto. Jest to gigantyczna ława z siedzeniami, obracająca się dookoła własnej osi z różną prędkością. Dorośli tym razem odpuszczają, ale dzieci nie rezygnują i są zachwycone.

 

Wracamy do naszej kolejki i teraz największa atrakcja parku Energylandia Zator jest już w naszym zasięgu.

Przejażdżka rollercoasterem Mayan jest naprawdę ekstremalna, dla entuzjastów mocnych wrażeń.

Zresztą, zobaczcie sami!

 

Space Gun

Idziemy dalej, bo dzieciom ciągle mało. Kolejna atrakcja i zmiana stylistyki, z azteckiej na kosmiczną. Dzieciaki wsiadają do jednej z dwóch gondoli Space Gun. Gondole osadzono na potężnych ramionach, poruszają się one w przeciwnych kierunkach, co pewien czas zmieniając swój kierunek huśtania (przód-tył).

energylandia zator space gun

Tuż obok Space Gun znajduje się Space Booster Armagedon. Jest to gigantyczne ramię, mające na końcu po jednej kapsule. Ponieważ naraz może wejść tylko osiem osób, kolejka jest spora. Dzieci świadomie rezygnują z tej atrakcji, sugerując się tym, co podsłuchały stojąc w kolejce do Space Gun. Dzięki temu korzystają ze Space Gun trzy razy pod rząd (kolejka posuwa się szybko), a my mamy wreszcie czas na kawę.

Nadeszła pora obiadu, ruch nieco zmalał, ale nasi chłopcy nie chcą odpuścić. Wiedzą, że bezpośrednio po obiedzie nie będą mogli wrócić na żaden rollercoaster, postanawiamy więc przesunąć posiłek w czasie i wykorzystać obecne luzy. Wracamy najpierw na rollercoaster Mayan (dwa razy), a potem na Formułę 1. Tutaj mam dla Was radę, między godziną 14 a 16 większość odwiedzających udała się na obiad, dzięki czemu kolejki bardzo zmalały. Można ten czas sprytnie wykorzystać. Mieliśmy ze sobą małe przekąski typu banany, chrupki ryżowe, wafelki, dzięki czemu dzieci zaspokoiły chwilowy głód, a jednocześnie mogły korzystać z ekstremalnych atrakcji bez ryzyka.

Gastronomia

Gastronomia zazwyczaj w parkach rozrywki funkcjonuje bardzo dobrze, Energylandia nie jest wyjątkiem. Jest tu dużo punktów, przeważają niestety fast foody. Udało nam się znaleźć tylko jedną restaurację oferującą normalne posiłki w formie barowo-bufetowej. Pierwotnie chcieliśmy zjeść pizzę, ale okazało się, że pizzeria nie zasługuję na swoją nazwę, sprzedaje po jednym kawałki wcześniej upieczonej pizzy.

Gdybyście szukali restauracji z normalnymi posiłkami, to nazywa się ona Scandinavia i jest między strefą dziecięcą a familijną.

Po posiłku nasi chłopcy nie czuli zmęczenia i udali się na kolejne atrakcje. Na koniec dnia zaliczyli raz jeszcze Formułę 1 i to bez kolejek.

Opisałam Wam szczegółowo strefę ekstremalną, bo głównie w niej przybywaliśmy. Powinnam wspomnieć, że jeśli ktoś nie jest fanem rollercoasterów lub ma mniejsze dzieci, to w Energylandii znajdzie sporo atrakcji w pozostałych strefach: familijnej, dziecięcej oraz w Water Parku. A w chwilach odpoczynku można obejrzeć pokazy i widowiska w amfiteatrach, seans w kinie 7D lub skorzystać z gier i zabaw interaktywnych, te ostatnie są jednak dodatkowo płatne.

Energylandia Zator

Podsumowanie

Energylandia Zator położona jest w połowie drogi między Krakowem a Katowicami.

Park czynny jest od kwietnia do października w godzinach od 10 do 18 (w wakacje do 20). Przed wyjazdem najlepiej sprawdzić kalendarz na stronie parku, ponieważ poza sezonem park otwarty jest tylko w wybrane dni tygodnia. Odbywają się tam również dodatkowe atrakcje typu festiwale czy imprezy specjalne.

Na chwilę obecną całodniowy bilet normalny kosztuje 109 zł, dla dzieci do 140 cm wzrostu – 59 zł, a dla dzieci do 3-go roku życia – 1 zł. Solenizant do lat 18 w dniu swoich urodzin również może wejść za symboliczną złotówkę.

Reasumując, czy warto?

Nasze dzieci były zachwycone (dwóch dziewięciolatków), skorzystały z wielu urządzeń i atrakcji, a z niektórych kilkakrotnie.

Dla mnie minusem jest jedzenie – przeważają fast foody, ale dotyczy to niestety większości parków rozrywki.

Spory teren, 26 hektarów został ładnie zagospodarowany, park podzielono na strefy wg wzrostu, atrakcje ekstremalne dostępne są dla dzieci od 140 cm, a w strefie familijnej od 120 cm.

Jednak przy tak dużym terenie brak jest przestrzeni. Urządzenia parku rozmieszczono w bliskiej odległości od siebie. Alejki są dosyć wąskie, co daje się szczególnie odczuć w momentach zwiększonego natężenia odwiedzających. Są tarasy widokowe, ale oprócz obserwacji atrakcji parku, dookoła same pola. Na plus muszę dodać, że przy kolejkach pokazany jest przybliżony czas czekania, w zależności od punktu, w którym się stoi. Są także osłony przeciwsłoneczne.

Przed wizytą koniecznie zajrzyjcie na stronę Energylandii i zapoznajcie się z kalendarzem.

Najnowsze informacje dostępne są na firmowym Facebooku, a filmy na kanale YouTube.

Dodatkowo możecie pobrać aplikację mobilną na IOS, Androida lub Windows Phone. Fajnie działa interaktywna mapka, klikając na numer atrakcji od razu wyświetla się krótki opis. Można też zrobić w niej swoją pocztówkę.

Artykuł nie jest sponsorowany.

Agata

  • Znam i uwielbiam Energylandię. Nie miałam niestety okazji być na Formule1, ale mam zamiar wybrać się ze znajomymi. Na „zatory” mamy sposób – jedziemy pod koniec września, w dzień powszedni (wiem, że z dziećmi może być trudniej). Prawie że pustki i atrakcje trwają dużo dłużej 🙂

    • Ja byłam pierwszy raz i bardzo pozytywnie odebrałam Energylandię. Wszystkie urządzenia nowe, wiele naprawdę fajnych i ciekawych, park na wysokim poziomie.

  • ja nawet nie wiedziałam, że istnieje taki park 🙂 Dziękuję za wpis.

  • Ostatnio się nad nim zastanawialiśmy 🙂 Chyba wybierzemy się w lipcu bo mamy z Juniorem urodziny, więc będzie można poświętować. A Twój wpis dolał oliwy do ognia i obudził potrzebę szaleństwa 🙂

    • To sprawdźcie koniecznie w urodziny, powinien mieć wstęp wolny, tak jest w większości parków rozrywki. Dobrze, że jeszcze skorzystałaś z tego wpisu 🙂 bo przeprojektowuję teraz mój blog, będzie bardziej o technicznych rzeczach – aplikacje i programy oraz o wybranych social mediach. Kategorie Lifestyle i Języki obce znikają niestety. A Energylandia na pewno Wam się spodoba, ciągle otwierają nowe urządzenia i naprawdę jest tam co robić 🙂

      • Szkoda, że już nie będzie takich rzeczy. One były fajnym urozmaiceniem, tym bardziej, że dobrze się Ciebie czyta i piszesz wartościowe treści 🙂 Ale i tak cieszę się, że zdążyłam zanim artykuł zniknął. Chyba nie zdecydowałabym się na tą atrakcję gdyby nie Twój wpis 🙂