SAMOOBRONA DLA KOBIET

samoobrona dla kobiet

W minioną sobotę za namową koleżanki, wzięłam udział w bezpłatnym kursie samoobrony dla kobiet. Zdziwiło mnie, że ma on trwać aż pół dnia. Okazało się, że dodatkowym bonusem będzie szkolenie z udzielania pierwszej pomocy.

SAMOOBRONA DLA KOBIET

Chętnych Pań na darmowy kurs samoobrony dla kobiet nie zabrakło i zapisy rozeszły się w mgnieniu oka. Sama miałam ochotę uczestniczyć w takim kursie dwa miesiące temu, ale wówczas zabrakło miejsc. Szkolenie z samoobrony zorganizowała policja, a małym dzieciom, których mamy uczestniczyły w zajęciach, zapewniono opiekę w świetlicy połączoną z malowaniem buziek. Dzięki temu kobiety mogły bezstresowo poświęcić pół dnia na szkolenie.

Zawsze byłam ciekawa, jak wygląda taki kurs i czego można się na nim nauczyć. Podsumowanie będzie na końcu, teraz przedstawię Wam, co dokładnie robiłyśmy.

Na szkoleniu z samoobrony dla kobiet zjawiło się bardzo dużo pań. Na początek wysłuchałyśmy wykładu policjantki o przemocy, gwałtach i statystykach. Okazuje się, że większości gwałtów dokonują znajomi ofiary, wcale nie trzeba spacerować ciemną nocą po pustym parku. Atrakcyjność seksualna nie odgrywa tu większej roli, ofiarami stają się i kobiety mniej ładne, i starsze. Pani policjantka uświadomiła nam, że nie istnieje coś takiego jak nieodpowiednie ubieranie się, czy prowokujące zachowanie. Wina zawsze leży po stronie oprawcy, a my-kobiety mamy prawo ubierać się i zachowywać tak, jak chcemy.

Po tej smutnej prelekcji, zostałyśmy podzielone na dwie grupy, trenujące na dwóch salach. Nad jedną grupą opiekę sprawowało trzech „mundurowych”, tym razem bez mundurów, a w wygodnych dresach. Początek spotkania polegał na sportowej rozgrzewce, przypominającej ćwiczenia fitnessowe. Następnie przeszłyśmy do konkretów.

samoobrona dla kobiet

SZKOLENIE

Ćwiczyłyśmy w parach. Jeden z policjantów demonstrował nową sytuację, posługując się jedną z nas. Przykłady takich scenek to: idziemy ulicą i ktoś łapie nas za rękę, lub szarpie, albo chwyta nas za ramię. Pierwsze treningi były spokojne, w kolejnych napastnik próbował nas dusić stając przodem lub bokiem. Każdą z takich scen ćwiczyłyśmy w parach według pokazanych nam wcześniej instrukcji. Muszę przyznać, że możliwa jest obrona, kiedy zna się kilka chwytów, wie się jak złapać, jak wykręcić rękę, jak zastosować „dźwignię”, kiedy kopnąć. Oczywiście, nie łudźmy się, że pokonamy w ten sposób kogoś dwa razy silniejszego od nas. Nasze działanie ma polegać na zaskoczeniu. Napastnik nie spodziewa się, że kobieta stawi mu opór. Ta konsternacji powinna dać nam chwilę przewagi i czas do ucieczki. Osobiście, nie chciałabym sprawdzać tego na własnej skórze.

 

Czy po takim szkoleniu z samoobrony dla kobiet będę czuć się bezpieczniej? Chyba nie. Na kursie było wiele nowych dla mnie chwytów i taktyk. Żeby je dokładnie zapamiętać, a co istotniejsze, potrafić posłużyć się nimi odruchowo, musiałabym trenować regularnie przez dłuższy czas. A nawet po półrocznym czy rocznym treningu, bez sesji przypominających, mogłabym szybko wszystko zapomnieć. Pewne odruchy ataku i obrony mam już wyrobione, ponieważ trenuję boks i fitboxing, ale to nie znaczy, że miałbym ochotę walczyć z kimś na ulicy.

PODSUMOWANIE

Podsumowując idea jest bardzo szczytna i potrzebna. Kobiety są zainteresowane i chętne do nauki. Jednak po takim kursie intro – wprowadzającym przydałaby się kontynuacja w postaci regularnie prowadzonych zajęć samoobrony dla kobiet, minimum raz w tygodniu.

Niewątpliwym plusem zajęć, była możliwość zapewnienia opieki nad dziećmi oraz przesympatyczna atmosfera panująca podczas całego kursu. Wzajemne powalanie się (dosłownie!) na podłogę, wykręcanie sobie rąk, kopanie, wzbudzały ogólną wesołość wśród zgromadzonych pań.

Jeżeli jesteście zainteresowane, żeby szkolenia z samoobrony dla kobiet odbyły się w waszym mieście, możecie wesprzeć akcję Bezpieczna Ja. Więcej o celach akcji opowiada jej twórczyni Dominika Cwynar w poniższym filmie:

 

Ostatnie półtorej godziny przeznaczone było na zajęcia z udzielania pierwszej pomocy. Z mojego kolejnego wpisu dowiecie się, jak takie zajęcia przebiegały, poznacie również przydatne aplikacje pomagające ratować ludzkie życie.

Agata

  • Znajoma mnie namawia na taki kurs, cały czas się zastanawiam. Tylko że tutaj ma być seria spotkań w ciągu kilku tygodni

    • Myślę, że to świetna opcja, jeżeli seria to masz szansę naprawdę wiele nauczyć się podczas takiego kursu

  • Ałaaa… Jestem zadeklarowanym pacyfistą, ale pokażę ten wpis Pani Matce, żeby się zastanowiła – kto wie, co się w życiu przyda. Oby nie ćwiczyła na mnie 😉

    • No tak, gorzej tylko, jeśli napadnie na Ciebie niepacyfista.

      • Akurat ja obronić się umiem i dlatego nie lubię przemocy, bo wiem, jaką krzywdę może człowiek zrobić drugiemu człowiekowi.

        • Mi chodzi o sytuację kiedy ktoś Ciebie atakuje, to co wtedy, dasz się pobić/zabić/zgwałcić (w przypadku kobiet), bo jesteś pacyfistą i nie chcesz skrzywdzić napastnika? Nie piszę o przemocy, tylko o samoobronie w obliczu zagrożenia.

          • Czekaj, chwilę, bo mnie z jakimś pacyfo-oszołomem mylisz. W takiej sytuacji uciekam, a jeśli nie ma innej możliwości, to wtedy się bronię i nie patrzę na konsekwencje (to niepatrzenie bywa głupie, bo prawo mamy w tym względzie głupie). Więc przyjmijmy, że mój pacyfizm oznacza brak agresji. Ale totalnie nie oznacza bierności w obliczu agresji innych – wręcz przeciwnie.
            To tez kwestia tego, że ja uczyłem się aikido, a to raczej sztuka obrony, niż ataku 🙂

  • A ja bym z chęcią w czymś takim wzięła udział, trochę ruchu i przy okazji pożyteczne.

  • Chętnie bym się na taki kurs wybrała, zawsze to lepiej wiedzieć cokolwiek w kwestii samoobrony niż nic, nawet jeśli to tylko jednorazowe zajęcia.

    • To prawda, przynajmniej można zweryfikować własne umiejętności i poznać nowe metody.

  • Claudia Pudernik

    Super pomysł, każda kobieta powinna się przejść na taki kurs 🙂
    Nie dość że pożyteczne, to jeszcze kalorie można spalić 😀

  • nieprzyzwoitka

    Super inicjatywa, ale jak słusznie zauważyłaś- umiejętności (i podobno organy;) ) nieużywane zanikają. Wydaje mi się, że takie szkolenie aby miało sens powinno być cykliczne, ale rozumiem też ideę, że takie wydarzenie ma zainspirować kobiety do kontynuowania kursu. Kiedyś brałam udział w takim kursie i zawsze miałam opory przed ćwiczeniem „na poważnie”, bo po prostu nie chciałam zrobić krzywdy swojej partnerce. I boję się, że w sytuacji krytycznej też takie obawy bym miała. To jest z resztą podobno typowe dla kobiet – boją się zrobić krzywdę napatnikowi! Nie pamiętam czy oglądałam jakiś program, czy czytałam jakiś artykuł, ale chodziło o to, że autorytet zachęcał dziewczyny do wbijania palców w oczy oprawcy. I podobno często się zdarza, że ofiara ma dylemat moralny – dać się skrzywdzić, czy skrzywdzić jego. To jest przerażające… ale chyba to jest efekt naszego wychowania, czyli – bądź grzeczna, nie wychylaj się itd…. Jesteś droga Agato szczęściarą, że trenujesz sporty walki. Być może takie dylematy w sytuacji krytycznej Ciebie by nie dotyczyły.

    • Dziękuję Ci za tak wartościowy komentarz ?. Na ostatnim szkoleniu rozmawiałyśmy właśnie o metodzie wsadzania palców w oczy i powiem Ci, że mam duże opory, nie wiem, czy potrafiłabym tak postąpić, nawet w przypadku zagrożenia.

  • Swietna sprawa! Sama bardzo chętnie wzięłabym udział w takim szkoleniu 🙂

  • Świetna inicjatywa! Wiele kobiet nie ma często czasu lub pieniędzy na kursy samoobrony, czy sztuk walki. Nie wszystkie się też interesują tym tematem. Taka bezpłatna akcja na pewno zgromadzi wiele pań i nauczy, jak radzić sobie w sytuacji zagrożenia. Moim zdaniem takie rzeczy powinny być także jednym z elementów na lekcjach wf-u w szkołach. Pozdrawiam!

    • Dokładnie, szkoda, że ministerstwo edukacji nie rozważa wdrożenia takich zajęć.

  • Brzmi ciekawie! Moj narzeczony regularnie uczy mnie jakichs chwytow z krav magi, ale mam wrazenie, ze w sytuacji podbramkowej i tak zdawalabym sie tylko na krzyk i ucieczke… Powinni uczyc samoobrony w szkole, zeby dzieci wiedzialy, jak dac sobie rade w przypadku ataku.

    • No właśnie, żeby naprawdę wykorzystać te chwyty i techniki trzeba by regularnie trenować.